poniedziałek, 14 maja 2012
W niedzielę do Diabła przeszedł kolega. My jednak zbieraliśmy się na lekcje niemieckiego, więc donnavecchia mówi do kolegi Diabła:
- Teraz nie możesz zostać, ale przyjdź popołudniu to się z chłopakami pobawisz.
Kolega pokiwał głową, powiedział "do widzenia" i poszedł. W tym momencie donnavecchia uchwyciła spojrzenie Diabła, a Diabeł patrzył na swą matkę z ubolewaniem.
- No co?! - zapytała donnavecchia - Coś nie tak powiedziałam?
Na co Diabeł z politowaniem w głosie:
- Mamo... pobawić?!
I tym oto sposobem donnavecchia dowiedziała się, że dwunastolatkowie nie bawią się. Choć jak dzień wcześniej patrzyła na tych dwunastolatków to jej się wydawało, że jednak się bawią. Okazało się, że jednak w błędzie była.
poniedziałek, 07 maja 2012
Donnavecchia tak sobie dzisiaj pomyślała, że jakie ma wielkie szczęście posiadając przyjaciół i znajomych, którzy w odpowiednich chwilach potrafią kopnąć ją w tyłek.
Gdy donnavecchia zaczyna za bardzo się użalać nad sobą, psioczyć na złe życie i niesprzyjający los, to zawsze ktoś powie jej, żeby wzięła się w garść. Dzięki losowi, lub odpowiedniemu dobieraniu bliskich znajomych, ci co jej radzą walnąć się w łeb radzą to jeden raz a nie suszą go nieustannie. Donnavecchia bowiem, nawet najlepszą radę musi przetrawić i do podjęcia jej dorosnąć. W dodatku musi być święcie przekonana, że rada ta jest radą, którą sama sobie by dała gdyby rozumem się kierowała, a nie emocjami.
Dzięki tym kopniakom donnavecchia wraca na właściwe tory i doprowadza swoje życie do porządku.
Rozpamiętywanie bowiem przeszłości, błędów popełnionych, użalanie się nad sobą nigdy nie prowadzi do niczego dobrego. To nigdy nie spowoduje poprawy życia i do bycia szczęśliwym, natomiast jest najlepszą drogą do pogrążenia się w czarnej rozpaczy.
Choć niektórzy chyba stan, w którym czują się bardzo nieszczęśliwi uwielbiają... Takie czasem odnosi wrażenie donnavecchia...
niedziela, 06 maja 2012
Donnavecchia przeglądała sobie dzisiaj swoje statystyki i zobaczyła, że ktoś do niej zaglądał bo googlak powiedział mu, że donnavecchia wie "co mężczyzna chce przekazać gdy do kobiety mówi słonko". Ależ oczywiście, że donnavecchia wie. A wie, bo jej Ony kiedyś wytłumaczył i to jeszcze w czasach przed gdy nie byli ze sobą. Otóż Ony powiedział wtedy, że do swoich kobiet mówi "słoneczko, słońce" bo wtedy nie ma opcji, że się pomyli. Z kim by nie był i o kim akurat nie myślał to gdy powie "słońce" to nigdy się żadna nie obrazi.
No jest w tym jakiś sens i jakaś logika. Szczególnie dobra rada dla tych co wiodą podwójne życie.
Na swoje nieszczęście wytłumaczył to Ony donnievecchii, nie przewidując że będziemy razem. Teraz więc gdy do donnyvecchii zwróci się przez per "słoneczko" to najczęściej słyszy "nie słoneczkuj mi tutaj". Tak to jest jak chlapniesz coś do kumpeli, a potem ona zostanie twoją kobietą. :)
niedziela, 29 kwietnia 2012
Nie! Nie będzie o opoce literackiej, bo do tych daleko donnievecchii, literaturę różną bowiem donnavecchia czyta a nie analizuje. Będzie o tym, że tak bardzo się boimy romantyzmu. Wszystkie wyzwolone kobiety boją się zachwycić odruchami romantycznymi. Mężczyźni boją się być romantycznymi, aby ich wyzwolone kobiety nie wyśmiały. Czemu tak się dzieje? Czemu tak bardzo boimy się romantycznych odruchów?
Donnievecchii też bardzo daleko do romantyzmu. Gdy Ony zaczyna do niej mówić per "słoneczko" to donnavecchia od razu wyskakuje z tekstem "nie słoneczkuj mi tutaj". Czemu? Bo donnavecchia nie lubi zdrobnień. I o ile Ony gdy nie awansował jeszcze na stanowisko "mój facet" mógł mówić do niej "słoneczko" to po awansie już nie bardzo. Bowiem Ony słoneczkuje większości kobiet, z którymi zna się odrobinę bliżej niż czysto służbowo. Donnavecchia więc nie chce utonąć w tłumie.
Ale odeszliśmy od tematu.
Boimy się czułych gestów. Boimy się okazywania uczuć. Czy to wynika tylko ze strachu przed skrzywdzeniem? Czy może zostaliśmy tak wychowani? Zimno i bez okazywania uczuć. Czy to, że od dziecka wpajano nam, że mamy twardo stać na ziemi i nic nam z nieba samo nie spadnie tak bardzo wpłynęło na nasze zachowanie?
A przecież każda kobieta, nawet jeśli nie przyznaje się do tego publicznie, to w głębi serca i duszy marzy o tym by być obiektem romantycznych starań. Tyle że teraz kobiety, oprócz romantyzmu wymagają jeszcze aby mężczyzna stał twardo na ziemi i potrafił chleb zapewnić rodzinie.
Może za jakiś czas znowu odrobina romantyzmu wróci do naszego życia i przestaniemy się go wstydzić. Teraz bowiem romantyczne zachowanie przynosi wstyd.
Niestety!
Choć od nadmiaru romantyzmu donnavecchia pewnie puściłaby pawia ;)
wtorek, 24 kwietnia 2012
Tak, donnavecchia w swoim światku czuje się teraz bezpieczna. To poczucie bezpieczeństwa zawdzięcza głównie Onemu. Jest jej z nim dobrze i spokojnie. Nic nie musi... Robi co chce, kiedy chce i jak chce. W mieszkaniu Onego zadomowiła się na dobre, co wcale nie oznacza, że się tam przeprowadziła. I ma mankiet do wypłakiwania o czym zawsze marzyła - taki mankiet na co dzień, z którego korzystać można bez wyrzutów sumienia.
O jej sprawy z BM dba jej Prawnik, który nadprogramowo w dodatku cały czas wymyśla co raz to lepsze atrakcje i wyjazdy. Na całe szczęście większość z nich pozostaje w sferze planów.
Diabły są zdrowe i uczą się świetnie.
Rodzice są z nią cały czas i wspierają na całej linii, albo nawet na kilku liniach.
O czym ma marzyć więc donnavecchia? Chyba tylko o tym, żeby jej szczęście trwało jak najdłużej, bo (teraz jak prawdziwa kobieta się wypowie) szczęście nie trwa wiecznie.
Czy donnavecchia pisała gdzieś, że jej dobrze? Jeśli nie to właśnie napisze.
JEST MI DOBRZE!
podpisano
Donnavecchia
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
To co donnęvecchię bardzo cieszy w związku z Onym to jest to, że gdy się spotykają zawsze Ony pyta co się działo u niej przez cały dzień. Jest to bardzo miłe, że go interesuje co się działo u niej. Z małżeństwa nie pamięta donnavecchia takich rozmów, bo gdy próbowała się użalić że w pracy ciężko było to usłyszała, że przecież sama chciała do pracy iść to niech nie marudzi.
A teraz dla rozrywki "rozmowy łóżkowe"
Po seksie leżymy przytuleni:
O: tęskniłem za tym...
d: my name is IT.
A mówiła Marga, żeby nie pisać o sobie w trzeciej osobie? Mówiła? :)
piątek, 20 kwietnia 2012
Donnavecchia od lat wielu pisze bloga i zauważyła, że czasem pisze go aby komuś coś przekazać. W pewnym sensie to taki pośrednik jest. Pisząc taką notkę pośredniczącą donnavecchia liczy na inteligencję i domyślność odbiorcy. Bo w takich notkach pośredniczących donnavecchia nie pisze wprost, za to adresat takiej notki powinien doskonale wiedzieć, że to do niego. Często są to notki o tym co boli donnęvecchię a o czym niekoniecznie chce pisać wprost, chce jednak zasygnalizować, że może coś jednak nie do końca jest OK. Czasem są to notki o tym co ją cieszy i co sprawia, że czuje się szczęśliwa.
Czy Wam też się zdarza wykorzystywać swoje blogi aby komuś coś przekazać?
czwartek, 19 kwietnia 2012
Obwieszcza się wszem i wobec, że kochanka idealna jest zajęta bo jest w związku z Onym.
Obwieszczenie pojawia się na prośbę Onego. Donnavecchia kiedyś przeglądała statystyki i mówi Onemu, że znowu ktoś szukał kochanki idealnej na jej blogu. Na co Ony:
- Ty weź napisz na tym swoim blogu, że jesteś już zajęta, niech szukają gdzie indziej.
:)
środa, 18 kwietnia 2012
Dzwoni Lucy:
L: Dzwonię, żeby Cię opieprzyć!!!
d: Jak to mnie opieprzyć? Za co?
L: To Ty się zaręczyłaś i ja nic o tym nie wiem?
d: Jakie zaręczyłaś? O czym Ty mówisz?
L: Zaręczyłaś się cholero a ja się muszę o tym z blogu dowiadywać?
d: Spokojnie... a przeczytałaś notkę do końca?
L: Nie przeczytałam do końca, wyczytałam taką rewelację to od razu za telefon złapałam i dzwonię.
d: To przeczytaj i pogadamy wtedy.
L: Ty świnio, jak możesz coś takiego ludziom robić?
I tak źle i tak niedobrze. Zaręczyła się źle, nie zaręczyła też źle :D
sobota, 14 kwietnia 2012
Od sali, na której ćwiczy Diabeł do mieszkania Onego jest niedaleko, z tego powodu kilka razy już Diabeł na pieszo przychodzi. W piątek gdy Diabeł wyszedł z treningu i nie zobaczył toyotki na parkingu pod halą sportową poszedł prosto do mieszkania Onego. Donnyvecchii już tam jednak nie zastał, bo donnavecchia zdążyła już po niego wyjechać.
Wieczorem gdy donnavecchia z Onym szli na imprezę to Ony mówi:
- A teraz Ci powiem, jak dobrze masz wychowane dzieci.Diabeł przyszedł, zapukał, otworzyłem mu, wszedł, powiedział dzień dobry, poinformowałem go, że już po niego jedziesz. Stoi w korytarzu, tłumaczę mu, że niech wchodzi dalej, a on, że postoi w korytarzu, bo mu się butów nie chce zdejmować. To mu tłumaczę, że może w butach wchodzić, na co on, że nie może bo mama tu sprzątała.
Miło się donnievecchii zrobiło po tej opowieści.