RSS
piątek, 27 stycznia 2012
Ony ostatnio coś tam załatwiał dla donnyvecchii i mówi "...moja kobieta...". Tak, specjalnie przed i po są trzy kropki, bo reszta wypowiedzi jest nieistotna dla tej notki. Najistotniejsze są właśnie te dwa słowa "moja kobieta". Donnavecchia natomiast o Onym mówi "mój facet". I w tym układzie nic jej nie zgrzyta w tych sformułowaniach. Bo jesteśmy "swoi".
Gdy donnavecchia była związana z żonatym facetem, to "moja", "moje" powodowały jakieś takie dziwne uczucie... bo gdzie donnavecchia była jego albo on donnyvecchii. Może dlatego wtedy w donnievecchii nie było takiego odczucia "przynależności" do osoby z którą była. Bo on należał do żony a do niego należała żona, a donnavecchia była gdzieś z boku.
I w tej przynależności nie chodzi donnievecchii o całkowite zagarnięcie drugiej osoby dla siebie. Nie! Chodzi tylko o pewność bycia tylko dla siebie w tej najbardziej intymnej sferze życia. A za najbardziej intymną sferę życia donnavecchia uważa nie tylko seks ale i więź emocjonalną, która pozwala na to żeby temu drugiemu człowiekowi powiedzieć czy zrobić przy nim to czego nie zrobi się przy innych...
A teraz ma donnavecchia komfort psychiczny, jest ona i jest on.


Najważniejszą jednak rzeczą jest to, że donnavecchia od jutra ma wolne :D
10:48, donnavecchia
Link Komentarze (2) »
czwartek, 26 stycznia 2012
Czas najwyższy aby donnavecchia poszła na urlop, bo już ledwie nogami powłóczy i siłą woli tylko stara się by powieki nie zamknęły się na dłuższą chwilę.
Ale od poniedziałku na urlop się udaje i będzie odpoczywać. Może gdzieś sobie pojedzie z Diabłami.
Cieszy się donnavecchia na te kilka dni wolnego, oj cieszy. I ma nadzieję trochę siły zregenerować.
Powinna donnavecchia teraz zabrać się za pracę ale sił i chęci jej brak. Chyba trzeba będzie się zmobilizować i choć zacząć symulować pracę.
09:32, donnavecchia
Link Dodaj komentarz »
środa, 25 stycznia 2012
Donnavecchia uświadamia Onemu, że trafił na najlepszą z możliwych kobiet:
- Zobacz jaka dobra jestem, nie marudzę, że z kolegami na narty jedziesz, że płyniesz na rejs...
Na co Ony:
- Tak, ale u koleżanki to mi nocować nie pozwalasz.

No i legł w gruzach mit o kobiecie idealnej.

A tak na marginesie donnavecchia zyskała nowe pseudo: "zazdrośnica"... hmmmm... trochę w tym prawdy jest ;)
00:20, donnavecchia
Link Dodaj komentarz »
środa, 18 stycznia 2012
Kiedyś tam donnavecchia pisała, że jej tam coś na twarzy urosło a potem zaczęło się odrywać. No ale przyrosło i narosło większe. Teraz znowu jej się to oderwało i wyglądało paskudnie. Szczególnie rano, gdy donnavecchia wstawała jakby doświadczyła w nocy ataku wampira, bowiem całą twarz w zaschniętej krwi miała. Wczoraj już wytrzymać nie mogła i urwała się z pracy i pojechała do LPK. Lekarka wypisała jej skierowanie do chirurga, po wcześniejszych konsultacjach z donnąvecchią do kogo chce iść, czy do dermatologa czy do chirurga. Później wykorzystała swe znajomości i umówiła się ze znajomym chirurgiem na dzień dzisiejszy aby jej to cudo, które na twarzy nosi, wyciął. No i stało się. Znajomy chirurg wyciął i poszło na badanie histopatologiczne to cudo.
Dziewczyny w pracy pytają się co i jak, skoro donnavecchia z innym cudem na twarzy teraz chodzi (plasterek ma twarzy przyklejony, taki biały co by go dobrze z daleka było widać). Opowiada więc donnavecchia całą historię, włącznie z wizytą na sali operacyjnej i dialogami prowadzonymi z chirurgiem. Między innymi mówi im, że za trzy tygodnie będzie wynik badania, cóż to rosło na twarzy donnyvecchii i wtedy będzie wiadomo czy to rak czy to nie rak.
A w ich oczach panika i dalej pocieszać donnęvecchię, że nie można tak myśleć i że to na pewno rak nie jest. A donnavecchia tłumaczy jak dzieciom, że pocieszać jej nie muszą albowiem nie chodzi załamana, że to rak z całą pewnością i pożegnać się już powinna z tym łez padołem, ale taka ewentualność może mieć miejsce. W końcu jeśli coś sobie rośnie na skórze, odrywa się, rośnie znowu, to jest możliwe że to jakieś choróbsko jednak nieciekawe być może.
Nie pojęły mego spokoju, a potem (tak donnavecchia sobie myśli) doszły do wniosku, że niech udaje dalej przed nami, że nie panikuje.
A donnavecchia nie ma zamiaru panikować dopóki nie zobaczy wyników niepomyślnych, a jak je zobaczy to się jednak zastanowi czy panikować :)
21:06, donnavecchia
Link Komentarze (4) »
wtorek, 17 stycznia 2012
Zmarł jeden z czołowych producentów win włoskich. Firma ma jego wina w swoim katalogu, jesteśmy jedyną firmą w Polsce, która ma jego wina w swoim katalogu. Informacja o jego śmierci pojawiła się na kilku profilach związanych z winem na FB.
I donnęvecchię zadziwiły dwie rzeczy z tym związane.
Po pierwsze: gdy o śmierci winiarza dowiedziało się Maleństwo rozpoczął się lament, że taki fajny i takie dobre wina robił, itp. itd.
A człowieka na oczy nie widziała, win jego nie piła (bo normalnych śmiertelników na nie nie stać) nawet z nim nie rozmawiała. Tragedia dla rodziny - tak. Oni rozpaczają, dla nich to tragedia, ale dla obcych ludzi? A może donnavecchia cierpi na brak empatii? Możliwe, bo nie jest w stanie rozpaczać nad śmiercią każdego człowieka, którego nazwisko słyszała.
Po drugie: pod postem na FB o śmierci winiarza ktoś kliknął "lubię to" - jak dla donnyvecchii to jest co najmniej nie na miejscu.
08:27, donnavecchia
Link Komentarze (1) »
niedziela, 15 stycznia 2012
Czasem donnavecchia doprowadzi się do stanu lekkiego znietrzeźwienia. Ostatnio do takiego stanu doprowadziła się wczorajszego wieczoru, wraz z sąsiadami (sąsiad ojcem chrzestnym Diabełka jest bo donnęvecchię do porodu wiózł jak rodzić to dziecie miała - ot taka tradycja, kto donnęvecchię do porodu zawiezie ten z automatu ojcem chrzestnym dziecięcia zostaje). Poszło morze alkoholu i że donnavecchia po tej ilości alkoholu jeszcze w stanie była się na nogach utrzymać należy do kategorii cudów zaliczyć. Posiedzieliśmy, pogadaliśmy - ogólnie miło spędziliśmy czas. Tyle że donnavecchia będąc w stanie znietrzeźwienia pilnuje się co i do kogo mówi. Zważa też na to co robi, zazwyczaj więc donnavecchia im bardziej pijana tym bardziej poważna się robi i sztywna. Jak już goście sobie poszli, to donnavecchia zadzwoniła sobie do Onego porozmawiać z nim, bo stęskniona przecież jest. Rano jednak niewiele z tej rozmowy pamiętała. I w tym momencie pierwsza kontrolka się zapaliła, bo jak to? nie pamięta? przecież rozmowy po pijaku prowadzone trzeba pamiętać! Wysłała więc esa do Onego donnavecchia czy bardzo mu marudziła. Odpowiedział, że trochę i że zazdrość jakowaś się włączyła donnievecchii. I tutaj to już kontrolki wszystkie rozjarzyły się czerwienią. Donnavecchia ma bowiem swoje przemyślenia dotyczące zazdrości i niekoniecznie ma ochotę się nimi podzielić z Onym. Może kiedyś ale jeszcze nie teraz. A tu się okazuje, że możliwe, w przypływie pijackiej szczerości wszystko wygadała. Na całe szczęście po dzisiejszej wieczornej rozmowie z Onym dowiedziała się co mu mówiła i czego zazdrość dotyczyła, więc się uspokoiła donnavecchia.
Jednak stwierdziła donnavecchia, że mury obronne się walą i hamulce puszczają i nie pilnuje się donnavecchia gdy chodzi o Onego. Dobrze? Źle? Sama nie wie. Wydaje jej się że to chyba kolejny objaw zaufania jakie ma do Onego...
22:18, donnavecchia
Link Komentarze (2) »
sobota, 14 stycznia 2012
W domu donnyvecchii od wczoraj panuje wojna. Płacz, lament, kłótnie, awantury i zgrzytanie zębów. Po jednej stronie barykady Diabeł, po drugiej Diabełek. Działania wojenne są prowadzone w związku z zakupem jakiego dokonała donnavecchia w piątek.
No i bądźcie mądrzy moi drodzy Czytelnicy, o cóż może się tak kłócić dwoje dzieci. Cóż to za rzecz kupiła donnavecchia, która stała się obiektem pożądania dzieci z piekła rodem...
Abyście nie kombinowali z jakimiś zabawkami, grami i innymi tego typu rzeczami to Wam donnavecchia napisze, że rzeczą tą jest książka.
Dzisiaj gdy tylko jeden spuści z oka książkę to od razu drugi ją porywa i czyta. Tak więc czytają ją obaj jednocześnie - zakładki tylko różne mają.
Czy musi donnavecchia pisać, że dumna jest ze swoich Diabłów? Chyba nie musi, prawda?
:)
14:46, donnavecchia
Link Komentarze (6) »
piątek, 13 stycznia 2012
Wraca dzisiaj Ony. Szkoda tylko, że i dzisiaj wyjeżdża. Wczoraj donnęvecchię dopadła tęsknota za nim. Dziwna, melancholijna... Brakowało Onego. Przyzwyczaiła się donnavecchia, że go widzi kilka razy w tygodniu, że jest chociaż jedna noc w tygodniu, którą spędza w jego ramionach. A w ten tydzień zapanowała jakaś pustka. Z drugiej strony tydzień ciężki był i wsparcie jego przydałoby się (tak jakby w innych tego donnavecchia nie potrzebowała). Dziś rano donnavecchia obudziła się i zobaczywszy swe przekrwione oczka doszła do wniosku, że dało jej w dupę porządnie te kilka dni. Wyglądała (bo ma nadzieję, że już tak nie wygląda, ale na wszelki wypadek w lusterku się przeglądać nie będzie) jakby po ciężkim przepiciu była. A grzecznie wczoraj tylko kieliszek wina wypiła, słuchając Katie Melua i czytając książkę...
Dziś za to w pracy donnavecchia jest na takich obrotach, że aż boi się czy się nie roztrzaśnie gdzieś o jakąś ścianę. Normalnie ma takie obroty jak leniwiec na relanium.
10:27, donnavecchia
Link Komentarze (6) »
wtorek, 10 stycznia 2012
Też macie takie dni, gdy wszystko idzie nie tak? Donnavecchia właśnie dziś ma taki dzień. Wszystko niby pierdoły, ale jednak gdy się to wszystko skumuluje to okazuje się, że wszystko jest do dupy. Tym bardziej do dupy, że Onego nie ma bo se wziął i pojechał i nie ma do kogo donnavecchia się przytulić.
Ale jutro będzie lepszy dzień!
14:43, donnavecchia
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 09 stycznia 2012
Jak wiadomo, albo nie wiadomo, donnavecchia fanką wampirów jest. No co poradzi, że te horrorowate postaci jej się podobają. Zazwyczaj piękne, zawsze bardzo silne, sprawne, posiadające różnego rodzaju moce i umiejętności niedostępne normalnym śmiertelnikom. Mają jedną wadę [ale któż z nas jest bez wad ;)], no krwi potrzebują do życia i to ludzkiej zazwyczaj.
Ostatnio donnavecchia zaczęła czytać "Pamiętniki wampirów". Serial już obejrzała, w każdym bądź razie to co nakręcili i jej się podobało więc stwierdziła, że i książki przeczytać może. Z jednego się donnavecchia cieszy - że na te książki ani zeta jednego nie wydała. Oczywiście można je przeczytać, ale są one napisane na poziomie infantylnej nastolatki. Gdyby nie to, że donnavecchia odmóżdżaczy czasem potrzebuje to by to już dawno w kąt rzuciła. A tak, to sobie czyta, bo czyta się bez zacięć, ale kiwa głową nad problemami głównych bohaterów. I pełna podziwu jest dla scenarzystów serialu, bowiem z czegoś takiego jak te książki udało im się całkiem fajny serial zrobić (oczywiście dla fanów wampirów, bo innych niekoniecznie zainteresuje). I jeszcze sobie donnavecchia pomyślała, że gdyby nie serial to by się książki te nie sprzedawały, a tak na fali sukcesu serialu i kilka osób książki kupi... i większość się rozczaruje.

A tak z innej beczki, to donnavecchia do lekarza jutro idzie, bo ją ucho boli.
20:27, donnavecchia
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 52
statystyka